Margaret tłumaczy dlaczego występuje z Kościoła Katolickiego. Jej słowa zaszokowały wiernych
Margaret to od lat jedna z najbardziej popularnych polskich celebrytek-artystek. Jej piosenki regularnie okupują wysokie miejsca na szczytach radiowych list przebojów, a sama Margaret koncertuje niemal w całej Polsce. Piosenkarka jest też jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy ruchu LGBT+. Nie boi się publicznie krytykować homofobicznych aktów i jest zwolenniczką dużej ilości godzin edukacji seksualnej w szkołach. W ostatnio udzielonym wywiadzie Margaret oznajmiła również, że zamierza wystąpić z Kościoła Katolickiego, ponieważ nie identyfikuje się z głoszonymi przez księży przekonaniami. "Wychowanie seksualne dzieci i młodzieży jest bardzo ważne i mam nadzieję, że nowe pokolenie nie będzie musiało mierzyć się z wyrzutami sumienia podczas odkrywania swojej seksualności. Nie występuję z Kościoła z powodu żadnego konkretnego zdarzenia. Jestem osobą niewierzącą i za fair konsekwencje tego uważam wypisanie się z grupy, do której już nie należę" – wyznała szczerze artystka.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 12:08 przez MarcinZfejsa
Źródło: instagram
Marta Linkiewicz, która lubi ciągnąć atakuje pasażerów w pociągu. "J*bać Wa*sa!"
W minioną środą patoinfluencerka Marta Linkiewicz podróżowała pociągiem do Warszawy. Siedzący w tym samym przedziale co Linkiewicz - znany komentator sportowy Żelisła Żyżyński podzielił się z internautami na Twiterze, jak zachowuje się w pociągu pato-celebrytka. "Obok mnie w pociągu dwie chyba instagramerki - napisał Żyżyński. C**j, j*******y fotkę, p********ć p*********w, k****a, niech s********a z taką ofertą. Tak trzeba żyć? Zaraz wyjdę z Warsa, ale to jest piękne: Warszawaka c*****a za wszystko zapłaci, w******y pościk z impry i jest zabawa. Przepraszam za spam, ale takiego języka, jak dwie dziewczyny obok mnie w pociągu, nie używam nawet nawalony przy pokerze. Przecinki zdarzają mi się częściej. Znają Godlewskie, jutro się widzą! Butki za trzy i pół tysia, Witkac, c**j miałam nie wziąć? Niech s**********ą, mój chajs. Ps. Wyglądam jak blachara po solaris. D******i i koks, to nasza muza... Nigdzie życia nie poznasz, jak w Warsie" - napisał Żyżyński.

Gdy Linkiewicz dowiedziała się co napisał o niej komentator sportowy nagrała Insta Stories, w którym przedstawiła całą historię ze swojego punktu widzenia. "Jechałam wczoraj Pendolino z Anią do Warszawy, poszłyśmy do Warsa i obok nas siedział pan, który był ewidentnie najeba*y jak świnia, łoił browara za browarem, to browary mu leciały, no ale wyjeba*e, najeba*a świnia. Miałabym wyjeba*e w jakiegoś najebane*o oblecha, gdyby nie fakt, że w trakcie swojej najeba*ej jazdy komentował moje zachowanie na swoim Twitterze, a wiecie co się działo. Ten pan tak się najeb*ł, że odbijał się od ściany do ściany, nie podciągnął sobie spodni, kiedy wyszedł z kibla, wisiał mu jego najeba*y bęben. Eeeee i kur*a w pewnym momencie spierdol*ł się na ziemię, zachlany prosiak. I kiedy zwróciłam mu uwagę, że jest pojeba*y i mógł wychlać więcej i tyle mam do powiedzenia. Czemu taki cw*l ma czelność mnie komentować" - zwierzyła się patuska.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 11:08 przez MarcinZfejsa
Mateusz Borkowski z Gogglebox pokazał się całkiem nago po zrzuceniu 140 kg. Fani: "OMG"
Mateusz Borkowski, czyli Big Boy to jedna z najbardziej lubianych przez telewidzów postaci z programu "Gogglebox. Przed telewizorem". W pierwszych sezonach programu Mateusz zmagał się z ogromną otyłością - mężczyzna ważył ponad 230 kilogramów i z tygodnia na tydzień przybierał na wadze. Jakiś czas temu Mateusz postanowił gruntownie zmienić swój tryb życia - zmniejszył sobie żołądek i zaczął ścisłą dietę. Ogromne restrykcje w diecie oraz operacja sprawiły, że Big Boy w ciągu kilku miesięcy schudł... 133 kilogramy! Teraz Mateusz postanowił pokazać wszystkim hejterom i niedowiarkom jak wygląda jego sylwetka po przemianie. Wrzucił na Instagrama zdjęcie bez ubrań na którym zasłania intymne części swojego ciała karteczką "love haters". Tym samym influencer pokazuje, że nie wstydzi się zwiotczałej skóry, która została po zrzuceniu 133 kilogramów. "Love Haters. Skóra, w której żyję, z którą żyję i którą kocham. Pisz co chcesz, bo możesz, a u mnie i tak będzie: goodlife forever" - podpisał fotografię celebryta.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 11:08 przez MarcinZfejsa
Już nigdy nie założą ich w upalne dni...
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 13:08 przez jatoja
„Droga ze mnie k*rwa” napisała Ewa Farna na swoim Facebooku - o co chodzi z jej dziwnymi wpisami?
Na oficjalnym fanpage'u Ewy Farnej na Facebooku zaczęły ostatnio pojawiać się dość dziwne wpisy. Wśród nich znalazł się m.in. dość szeroko komentowany post, w którym piosenkarka udostępnia swoją umowę oraz swoje zdjęcie z podpisem „droga ze mnie k*rwa”. Czy celebrytce nagle coś odbiło i zaczęła niszczyć swoją karierę? Raczej nie. Jaki powód stoi za tajemniczą aktywnością na koncie Farnej? Oczywiście było to włamanie i przejęcie konta, które swoją drogą już nie istnieje. Zacznijmy jednak od początku. 

Jeden (lub kilku hakerów) musiał wejść w posiadanie danych logowania celebrytki. Jak jednak mogło do tego dojść? I to w dodatku w przypadku tak dużego fanpage'a? Prawdopodobnie był to zamierzony atak wycelowany właśnie w piosenkarkę (albo raczej jej media społecznościowe). Ktoś zajmujący się fanpagem musiał przez nieuwagę zalogować się na stronie, która była tylko kopią Facebooka, ale nie była samym Facebookiem. Wpisane tam login i hasło wpadły w posiadanie hakerów i w ten oto sposób Ewa Farna straciła swoje konto. 

Jest to jednak tylko jeden ze sposobów przejmowania dużych fanpage'ów na Facebooku. Równie dobrze mogło dojść do zwyczajnego złamania hasła. Dane piosenkarki mogły wyciec przy okazji jednej z afer, a z tego miejsca już krótka droga do włamania na konto. 

Jak chronić się przed podobnymi atakami? Nie ustawiajcie łatwych do złamania haseł typu "haslo" lub "123456". Lepiej wymyślić coś trudniejszego lub zdać się na podpowiedź przeglądarki Chrome (o ile jej używacie), która następnie zapamięta wasze skomplikowane dane logowania. Warto również ustawić sobie dwustopniową weryfikację, kiedy ktoś loguje się z nowego miejsca. Wszystko to pozwoli wam cieszyć się swoim kontem na portalu nieco dłużej niż miało to miejsce w przypadku Ewy Farnej. 
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 15 sierpnia 2019 o 11:08 przez e-wonsz
Naukowcy są przerażeni! Czarna dziura w środku naszej galaktyki nagle zaczęła świecić i nikt nie wie dlaczego
Być może nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale w samym środku naszej galaktyki (Droga Mleczna) znajduje się czarna dziura. Podobnie sprawy mają się w przypadku większości znanych nam galaktyk, jednak nie w każdym przypadku czarna dziura jest tak wielka, jak ma to miejsce w Drodze Mlecznej. Tak naprawdę posiadamy coś zwanego supermasywną czarną dziurą, która - jak sama nazwa wskazuje - różni się od standardowej czarnej dziury głównie masą, a więc i rozmiarami. 

Czarna dziura znajduje się około 26 000 lat świetlnych od nas, niestety w ostatnim czasie stało się z nią coś niepokojącego, czego nikt nie jest w stanie wyjaśnić - po prostu wybuchła niczym wulkan. W jednej chwili Sagittarius A* - bo taką nazwę nosi nasza czarna dziura - wyrzucił z siebie potężną ilość promieniowania podczerwonego i stał się 75 razy jaśniejszy niż zwykle.  Najgorsze jest jednak to, że nie do końca wiadomo, dlaczego tak się stało. Jest natomiast kilka teorii. Astronom, Tuan Do, pracujący na Uniwersytecie Kalifornijskim i zajmujący się badaniem naszej czarnej dziury twierdzi, że może to być rezultatem bliskiego przelotu gwiazdy. Według innej teorii w okolicy mogła znaleźć się chmura gazów znana pod nazwą G2. 

Pozostali astronomowie nie wykluczają jeszcze innego splotu wydarzeń. Mogło dojść do czegoś, czego nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Należy też zwrócić uwagę, że obserwacją Sagittariusa A* zajmujemy się tak naprawdę od niedawna, co w skali kosmicznej stanowi jakiś śmiesznie krótki okres. Podobne zjawiska mogą więc nawet zdarzać się regularnie, tylko my nie jesteśmy tego świadomi. 

Dla naukowców nie ma jednak nic gorszego niż niewiedza. Dlatego właśnie niektórzy z nich są po prostu przerażeni. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 15 sierpnia 2019 o 12:08 przez e-wonsz
Finalista "Big Brothera" miał wypadek na Majorce: "Przy jednym ujęciu SPADŁEM Z BALKONU"
Bartek Boruc mieszkający na co dzień w Dublinie szybko zaskarbił sobie sympatię widzów i zajął wysokie, 2. miejsce w programie, przegrywając rywalizację o 100 tysięcy złotych i samochód z Magdą Wójcik. 37-latek postanowił spełnić swój sen o zostaniu gwiazdą muzyki i nagrał utwór o obiecującym tytule Kiski, lofki, foreverki, do którego teledysk powstawał na Majorce. Okazuje się, że w trakcie kręcenia klipu, Boruc i jego żona przeżyli chwile grozy, gdy uczestnik TVN-owskiego show nieoczekiwanie stracił równowagę i spadł z balkonu. Całe zajście żądny sławy raper opowiedział w serii nagrań opublikowanych na jego profilu instagramowym. Tak zakończyło się kręcenie klipu do Kiski, lofki, foreverki - wyznał Bartek. Przy jednym ujęciu spadłem z balkonu 5 metrów w dół przez słomiany dach wprost na wejście na imprezę. Magda prawie dostała zawału widząc to wszystko. Choć żona Boruca najadła się strachu, koniec końców skończyło się jedynie na kilku siniakach, stłuczeniach i obtarciach. Aspirujący celebryta z dumą pokazał do kamery wszystkie obrażenia, zapewniając fanów, że w momencie wypadku nie był pod wpływem alkoholu.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 11:08 przez jatoja
Anja Rubik "kostiumy kąpielowe zawierają plastik". Namawia do kąpania się NAGO
Mikroplastik to między innymi tkaniny syntentyczne (...) Jest on spożywany przez stworzenia żyjące w wodzie, a później przez konsumentów owoców morza - zaznacza Anja. Jego cząstęczki mogą uszkodzić ludzki mózg. (...) Zawsze, gdy kupuję ubrania, spoglądam na metki, unikam tkanin syntentycznych. Kupuję tylko to, co uwielbiam i co jest mi naprawdę potrzebne. Kostiumy kąpielowe również zawierają elementy plastiku - wyznała modelka. Zdania internautów na tą niecodzienną sesję zdjęciową są dość podzielone: "Hipokrytka, sama jest modelką,w ięc reklamuje ubrania a teraz mówi, ze są be!", "Ta to zrobi wszystko, żeby się wybić", "Taka ekolożka a na tą sesję czym przyjechała? Rowerem? Latają samolotami kilka razy w tygodniu a krzyczą o ekologii o plastiku. Hipokryzja!", "A czy ktoś z znas wrzuca ten plastik do morza? Celebrytki otwierają szyflady a tam wszystkie kosmetyki w plastikowych opakowaniach, plastik jest wszędzie, okna, krzesła... Nie można z niego rezygnować tylko odpowiednio go segregować." Są też pozytywne komentarze: "no i dobrze, że Anja udziela się społecznie, nasze dobro narodowe" - czytamy w sieci.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 11:08 przez jatoja
Chora na raka dziennikarka napisała list do Ministra Zdrowia."Czy ma Pan prawo skazywać nas na przedwczesną śmierć?"
Anna Puślecka to znana w branży dziennikarka i producentka. W maju wyznała, że zmaga się z rakiem piersi. Pisała o tym w emocjonalnym instagramowym poście. Strach, miesiące diagnostyki, niepewność i morze wylanych łez. Ale teraz z tym wszystkim koniec, nie czas na łzy. Jest plan do wykonania, projekt pod hasłem: wyleczyć się i zapomnieć. Okazało się, że roczna terapia, potrzebna do zwalczenia rzadkiego typu nowotworu, kosztuje ponad 140 tys. zł.Co ciekawe we wszystkich innych krajach UE lek jest refundowany. Dziennikarka postanowiła napisać otwarty list do Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego, w którym zadaje dramatyczne pytanie "Czy ma pan prawo skazywać nas na przedwczesną śmierć?"W kwietniu zdiagnozowano u mnie rzadki przypadek hormonozależnego raka piersi. Jedyną nadzieją na życie jest dla mnie nowoczesny, antynowotworowy i antyprzerzutowy lek, którego substancja czynna nosi nazwę RYBOCYKLIB. Lek który w Polsce nie jest refundowany. Panie Ministrze, zapewne Pan wie, że rybocyklib jest refundowany w CAŁEJ UNII. Całej, poza Polską… Panie Ministrze, czy zdaje sobie Pan sprawę, że nie podejmując decyzji o refundacji leku, odbiera Pan mnie i tysiącom Polek, matek, córek, żon, partnerek, szansę na życie! Dziennikarka zdradziła, że miesięcznie musiałby wydać na leczenie 12 tys. złJak się Pan z tym czuje? Może Pan spać w nocy, Panie Ministrze? Odbiera nam Pan szansę na pracę, cieszenie się rodziną i wychowywanie dzieci. Rybocyklib przedłuża życie, ale miesięczna kuracja rybocyklibem kosztuje 12 000 złotych, a roczna to aż 144 000 złotych! Panie Ministrze, nie stać ani mnie, ani tysięcy Polek na tak drogie leczenie. Panie Ministrze, dlatego proszę Pana w imieniu swoim i tysiąca kobiet dotkniętych rakiem piersi o pomoc, aby rybocyklib jak najszybciej znalazł się na liście leków refundowanych dla kobiet w I i II rzucie leczenia (dla takich jak ja, po chemioterapii). (…) Ma Pan prawo skazywać nas na przedwczesną śmierć?
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 11:08 przez jatoja
Źródło: https://www.facebook.com/puslecka/posts/2351903544930056
Niektórzy pasażerowie nie mają wstydu...
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 11:08 przez jatoja
Następna